Unijne przepisy zmienią całe podejście do budynków
Unijna dyrektywa EPBD to nie tylko obowiązkowa fotowoltaika na dachach. Prawdziwa zmiana jest znacznie głębsza: budynki mają zużywać mniej energii, lepiej zarządzać mediami i działać jak zintegrowany system. Kto sprowadzi nowe przepisy wyłącznie do paneli PV, może nie zauważyć najważniejszej rewolucji.
- Fotowoltaika będzie ważnym elementem nowych wymagań, ale nie rozwiąże wszystkiego sama. Jej sens rośnie dopiero wtedy, gdy współpracuje z automatyką, magazynem energii, pompą ciepła i systemem zarządzania budynkiem.
- Coraz większe znaczenie zyskają BMS, integracja instalacji i optymalizacja zużycia energii. Budynek przestaje być zbiorem osobnych urządzeń, a zaczyna działać jak jeden organizm energetyczny.
- Największym wyzwaniem będzie modernizacja istniejących budynków. Samo dołożenie paneli nie wystarczy, bo potrzebne będzie całościowe podejście do ogrzewania, chłodzenia, wentylacji i strat energii.
Fotowoltaika przyciąga uwagę, ale nie wyczerpuje tematu
Debata o dyrektywie EPBD często sprowadza się dziś do obowiązkowych paneli fotowoltaicznych. To zrozumiałe, bo taki wymóg łatwo rozpala emocje inwestorów, właścicieli budynków i branży instalacyjnej. Jednak sprowadzanie całej dyrektywy do fotowoltaiki mocno spłaszcza temat.
EPBD zmienia znacznie więcej niż tylko zasady montażu instalacji słonecznych. Unia Europejska chce, aby budynki zużywały mniej energii, emitowały mniej CO2 i lepiej współpracowały z systemem energetycznym. Oznacza to inne podejście do projektowania, modernizacji i codziennej eksploatacji obiektów.
Budynek przestaje być zbiorem osobnych instalacji. Coraz częściej trzeba patrzeć na niego jak na jeden organizm energetyczny. W takim układzie fotowoltaika ma znaczenie, ale nie działa sama.
“Instalacje fotowoltaiczne w tym modelu pełni istotną, ale jednak pomocniczą rolę, ponieważ są tylko jednym z elementów całego ekosystemu budynku. Ich realna wartość ujawnia się dopiero wtedy, gdy są zintegrowane z systemami zarządzania energią oraz zużyciem mediów. Samo wytwarzanie energii nie rozwiązuje problemu efektywności – kluczowe jest jej optymalne wykorzystanie” –-podkreśla Tomasz Szolc, wiceprezes zarządu SPIE LTEC.
Koniec myślenia tylko o minimalnych wymaganiach
Przez lata wielu inwestorów podchodziło do efektywności energetycznej bardzo ostrożnie. Liczył się głównie koszt początkowy i spełnienie podstawowych wymogów technicznych. Bardziej zaawansowane systemy zarządzania energią często przegrywały z prostszymi rozwiązaniami, bo okres zwrotu wydawał się zbyt długi.
Ten model zaczyna się kończyć. Rosnące koszty energii oraz nowe regulacje zmieniają rachunek ekonomiczny. Efektywność energetyczna nie jest już dodatkiem dla najbardziej świadomych inwestorów. Staje się warunkiem utrzymania rozsądnych kosztów eksploatacji budynku.
“Przez lata spotykaliśmy się z podejściem, w którym inwestorzy nie byli skłonni ponosić kosztów bardziej zaawansowanych rozwiązań, ponieważ okres zwrotu był zbyt długi. Dziś, przy obecnych cenach energii i nowych wymaganiach regulacyjnych, to rynek sam zaczyna aktywnie poszukiwać rozwiązań optymalizacyjnych” – wskazuje ekspert SPIE LTEC.
BMS, magazyny energii i automatyka zyskają na znaczeniu
Nowe oraz modernizowane budynki będą potrzebowały lepszej koordynacji wielu instalacji. Chodzi o ogrzewanie, chłodzenie, wentylację, oświetlenie, fotowoltaikę, magazyny energii i systemy odzysku ciepła. Każdy z tych elementów może działać osobno, ale największe oszczędności pojawiają się dopiero po ich integracji.
Dlatego coraz większą rolę będą odgrywać systemy automatyki budynkowej, czyli BMS. Taki system pozwala dopasować zużycie energii do realnych potrzeb użytkowników. Może reagować na pogodę, ceny energii, obłożenie budynku i produkcję z fotowoltaiki.
W dobrze zaprojektowanym obiekcie panele PV nie są więc samotnym dodatkiem na dachu. Współpracują z magazynem energii, pompą ciepła, wentylacją i automatyką. Dzięki temu budynek nie tylko produkuje prąd, ale też rozsądnie nim zarządza.
Terminy już są określone
Dyrektywa EPBD weszła w życie w 2024 roku. Państwa członkowskie, w tym Polska, mają czas na wdrożenie jej do krajowego prawa do 29 maja 2026 roku. Teraz trwają prace nad przepisami, które przełożą unijne wymagania na krajowe warunki techniczne.
Harmonogram zakłada stopniowe zaostrzanie wymagań. Przed 2030 rokiem pojawią się obowiązki dotyczące instalacji wykorzystujących energię słoneczną w wybranych typach budynków. Później rynek będzie zmierzał w stronę standardu budynków bezemisyjnych. Najpierw obejmie on nowe budynki publiczne od 2028 roku, a od 2030 roku wszystkie nowe budynki.
Modernizacja istniejących budynków będzie największym wyzwaniem
Najtrudniejsza część transformacji nie dotyczy wyłącznie nowych inwestycji. Dyrektywa obejmuje także istniejące budynki, które będą stopniowo modernizowane. To ogromne wyzwanie dla właścicieli, samorządów, wspólnot, firm wykonawczych i projektantów.
Nie wystarczy dołożyć jednej technologii i uznać sprawę za zamkniętą. Modernizacja będzie wymagała analizy całego obiektu, jego strat energii, źródeł ciepła i możliwości sterowania. Coraz częściej potrzebny będzie integrator, który połączy wszystkie instalacje w jeden działający system.
“Widzimy wyraźnie, że wymagania będą rosły, zarówno pod względem zakresu, jak i poziomu zaawansowania technologicznego. To oznacza, że projekty nie będą mogły być realizowane w sposób fragmentaryczny. Konieczne będzie podejście całościowe, obejmujące wszystkie systemy budynku” – podkreśla Tomasz Szolc.
EPBD nie kończy się więc na pytaniu, czy na dachu pojawi się fotowoltaika. Prawdziwa zmiana dotyczy sposobu myślenia o budynkach. Mają zużywać mniej energii, lepiej reagować na warunki pracy i wykorzystywać lokalną produkcję. Dla branży oznacza to większą złożoność projektów, ale też większą rolę wiedzy technicznej.
Źródło: SPIE LTEC.